Zielona Góra łączy poniemieckie kamienice wokół deptaka i Starego Rynku z rozległymi blokowiskami z lat 70. i 80. — Osiedlem Pomorskim, Śląskim czy Zaciszem — oraz nowymi domami na Jędrzychowie i w Raculi. W każdym z tych miejsc kanapa czy narożnik zbiera codzienne zabrudzenia, a wywożenie mebli do pralni w mieście o tak rozproszonej zabudowie to strata czasu. Dlatego ekstraktor, środki i cały sprzęt przywozimy pod drzwi.
Miasto winiarzy i Uniwersytetu Zielonogórskiego ma dużo mieszkań studenckich i kawalerek na wynajem, w których sofa zmienia użytkownika co rok, a wrześniowe Winobranie co roku zostawia na tapicerkach ślady po czerwonym winie. Do tego lasy otaczają miasto z trzech stron — pyłki sosny i kurz z leśnych dróg osiadają na tkaninach przez cały sezon. Pranie ekstrakcyjne wypłukuje to wszystko z głębi włókna, a nie tylko z powierzchni.
Do Zielonej Góry wchodzimy w październiku. Zapisanie się na listę przed startem oznacza pierwszeństwo w wyborze terminu i kod na 50% zniżki na pierwsze pranie — bez zaliczki i bez obowiązku rezerwacji.